wtorek, 31 lipca 2012

3. Wielki stres.

         Tak jak było mówione, o 12 wstawiliśmy się do sądu.
Bardzo się denerwowałam. Chciałam mieszkać u Louisa... nigdy nie chcę wracać do domu... nigdy!
Rozprawa trwała bardzo długo... byłam niecierpliwa i zdenerwowana...
Siedziałam pomiędzy "wujkiem" Liamem i "wujkiem" Zaynem.
Oczywiście nie są to moi wujkowie, i jest między nami tylko 3 lata różnicy, ale jakoś tak się przyjęło, że mówię "Wujek".
Z sądu wyszliśmy w świetnych humorach.
Lou ma gadane... Udało się...
- Trzeba to oblać! - zakrzyknął wujek Haz
- Jestem za! - powiedziałam uśmiechnięta, ale Louis popatrzył na mnie spojrzeniem typu
"Nawet sobie nie żartuj, młoda"
- Nie będziemy nic oblewać! Trzeba przygotować pokój, dla mojej nowej córci... - zażartował
- Twojej 5 lat młodszej córci.- powiedziałam tym samym tonem
- Tak czy tak, pokój musisz mieć, i to mój obowiązek, żeby Ci ten pokój dać.
- A my Ci pomożemy. - powiedział wujek Nialler
Gdy wróciliśmy, wujkowie, razem z Louisem, poszli po laptopa, żeby wybrać jakieś fajne meble.
Cały dzień spędziłam, na ogrodzie czytając, "Wywiad z Wampirem", gdyż przygotowywali mi pokój.
Mam nadzieje, że dobrze im wyjdzie.
Wierzę w nich.

niedziela, 29 lipca 2012

2. Nowe problemy.

          Następnego dnia, wcale nie było lepiej.
Louis zadzwonił po policje, ojca zamknęli, w więzieniu, matka pojechała do szpitala.
Powiedzieli, że musi zostać przez 2 miesiące na kontroli.
Nie miał się kto mną zaopiekować, a że jestem niepełnoletnia, gdyż mam tylko 16 lat, miałam zamieszkać w rodzinnym domu dziecka.
Louis wziął policjanta na korytarz... Nie słyszałam rozmowy.
Po ich, jak było widać, poważnej rozmowie, Louis z panem władzą, powrócili do pokoju.
- A więc, do zobaczenia w sądzie, Panie Tomlinson. - powiedział policjant, z dziwnym uśmiechem na twarzy
- Jutro o 12.00 - odpowiedział mu Louis otwierając policjantowi drzwi
Kiedy pan Policjant, poszedł, zapytałam Louisa o co chodzi.
- Jutro o 12, mam rozprawę w sądzie.
- No, to już wiem... ale co przeskrobałeś?
- Nic... będę o Ciebie walczył.
- Nie rozumiem...
- Mała... - powiedział Louis po czym wziął mnie na kolana - Ja nie pozwolę, żebyś poszła do domu dziecka... Będę walczył o opiekę nad Tobą.
- Co? - zapytałam zdziwiona - To ile Ty masz lat?
- 21, a co? Nie wyglądam? - powiedział z uśmiechem
- No nie... ale jak to... nic nie rozumiem... będziesz mnie wychowywał?
- Wychować Cię, to już się chyba nie da... ale będę za Ciebie odpowiedzialny... będziesz u mnie mieszkać, przez te 2 miesiące...
To czego się dowiedziałam, totalnie mnie rozbroiło...
Co było najdziwniejsze... przecież ja go nie znałam... a miałam z nim zamieszkać... miał o mnie dbać, jak o małe dziecko... a między nami jest przecież tylko 5 lat różnicy...

sobota, 28 lipca 2012

1. Jak poznałam mojego księcia z bajki.

      Był 7 marca, niedziela ... bardzo dobrze pamiętam ten dzień.
Tego dnia, ojciec strasznie mnie pobił... za to, że stanęłam w obronie mojej matki.
Uciekłam z domu, nie zważając na to, czy ktoś mnie widzi.
I tak... cokolwiek bym nie zrobiła... nikt nie widział, "małej Jade"... nikt nie chciał jej widzieć.
Kiedy tak biegłam, przed siebie, strasznie płakałam.
Myślałam o śmierci... nie chciałam spędzić, ani minuty dłużej, na tym świecie...
Pobiegłam do parku... jest tam most... most ten mieści się nad rzeką...a rzeka, ta, jest bardzo głęboka.
Oparłam się o balustradę mostu, nadal potwornie płacząc.
Rana na ręce, zrobiona rozbitą butelką po alkoholu, strasznie piekła... A na podbite oko, już prawie nie widziałam.
W końcu stanęłam na tej balustradzie i właśnie miałam podnosić nogę.
Jednak ktoś mi przeszkodził.
Poczułam jak ktoś ciągnie mnie za, właśnie tą nogę.
Spadłam... lecz nie do wody, tylko w ramiona umięśnionego chłopaka, o brązowych oczach.
- Czemu to zrobiłeś? - zapytałam wściekła
- Czemu Ty chciałaś to zrobić?
- Mam swoje powody...
- To mi je wymień.
- Nie znam Cię.
- Louis. - powiedział - Już mnie znasz.
To dziwne, ale poczułam u niego coś, czego nigdy nie odczuwałam.
Ktoś się mną zainteresował... Nie pozwolił mi zginąć.
Poczułam, że mu ufam.
Wytłumaczyłam mu wszystko.
Powiedziałam, o ojcu, o tym, że bardzo boję się o moją matkę... że bardzo się boję.
- Dziś zatrzymasz się u mnie... a...
- A moja matka?
- No właśnie... trzeba zadzwonić na policje...
Zgodziłam się... jednak byłam zbyt słaba by zadzwonić...
Gdy przyszliśmy do jego domu, opatrzył mi ranę, i zadzwonił po pomoc dla mojej matki.
Udostępnił mi swój pokój na tą noc, a sam spał na kanapie.

piątek, 27 lipca 2012

Prolog

   Ona wiecznie się uśmiechała. 
Wszyscy myśleli, że jest szczęśliwa.
Jednak, pewien chłopak, zrozumiał, że czasem uśmiech, nie ma ze szczęściem nic wspólnego.
Odkrył jej tajemnice.
Nikt oprócz niego, jej nie poznał...
A może po prostu, nikt oprócz niego, nie chciał jej poznać.
Mała blondynka nigdy nie rzucała się w oczy.
Samotnie przemierzała korytarze liceum.
Nie miała przyjaciół... nie miała nikogo.
Jej ojciec, pił... bił ją. 
Bił ją i jej matkę.
Pewnego dnia Jade... postanowiła, zakończyć swoje życie...
Lecz ktoś jej na to nie pozwolił.
Ktoś, zmienił jej życie.