Po lekcjach przyjechał po mnie wujek Haz.
Byłam zdziwiona więc zapytałam się gdzie jest Lou.
Odpowiedział, że Louis poszedł zajmować się małą Lux, i że za niedługo ją poznam.
Następnie rozmawialiśmy o tym jak spędziłam dzień w szkole.
Kiedy przyjechaliśmy do domu, Louisa jeszcze nie było.
Powiedziałam Harremu, że mogę zostać sama, lecz ten koniecznie chciał zostać ze mną.
Siedzieliśmy sami tylko godzinę, bo później, chłopcy przyszli na obiad.
Wuj Haz świetnie gotuje.
Trochę się denerwowałam gdzie jest Louis, więc kazałam wujkowi Liamowi, zadzwonić.
Wyszedł na korytarz.
Po chwili... wrócił.
- Louis jest w szpitalu! Miał wypadek!
Od razu zerwałam się na równe nogi.
Do szpitala pojechałam tylko ja, Liam i Zayn.
Wujek Haz i Niall, zostali w domu.
Okropnie płakałam.
Szybko pobiegliśmy do sali w której leżał Louis.
Był nieprzytomny. Uklękłam przed jego łóżkiem i chwyciłam jego dłoń.
Nigdy tak nie płakałam, jak teraz.
Po jakiś, 15 minutach, poczułam, jak ściska moją rękę.
Podniosłam głowę, lecz on dalej miał zamknięte oczy.
W sali byłam tylko ja i on. Liam i Zayn gdzieś poszli.
Usiadłam na łóżku Louisa i mocno się do niego przytuliłam.
Pragnęłam tylko tego, żeby się obudził.
Leżeliśmy tak dość długo... i nagle poczułam, jak głaska mnie po plecach.
- Nie płacz maleńka, wszystko będzie dobrze - powiedział
Zerwałam się z łóżka i krzyczałam "Ty żyjesz!"
- Tak, żyje. - zaśmiał się
Szybko pobiegłam po lekarzy.
W szpitalu zostałam z nim. Przez 3 dni.
Nie wyobrażałabym sobie życia bez niego.
Pokochałam go... strasznie go pokochałam.
Ooooooooooooo jaki słodki ten blog! chce nastęony rozdział!
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie http://one-story-direction.blogspot.com/