Następnego dnia, wcale nie było lepiej.
Louis zadzwonił po policje, ojca zamknęli, w więzieniu, matka pojechała do szpitala.
Powiedzieli, że musi zostać przez 2 miesiące na kontroli.
Nie miał się kto mną zaopiekować, a że jestem niepełnoletnia, gdyż mam tylko 16 lat, miałam zamieszkać w rodzinnym domu dziecka.
Louis wziął policjanta na korytarz... Nie słyszałam rozmowy.
Po ich, jak było widać, poważnej rozmowie, Louis z panem władzą, powrócili do pokoju.
- A więc, do zobaczenia w sądzie, Panie Tomlinson. - powiedział policjant, z dziwnym uśmiechem na twarzy
- Jutro o 12.00 - odpowiedział mu Louis otwierając policjantowi drzwi
Kiedy pan Policjant, poszedł, zapytałam Louisa o co chodzi.
- Jutro o 12, mam rozprawę w sądzie.
- No, to już wiem... ale co przeskrobałeś?
- Nic... będę o Ciebie walczył.
- Nie rozumiem...
- Mała... - powiedział Louis po czym wziął mnie na kolana - Ja nie pozwolę, żebyś poszła do domu dziecka... Będę walczył o opiekę nad Tobą.
- Co? - zapytałam zdziwiona - To ile Ty masz lat?
- 21, a co? Nie wyglądam? - powiedział z uśmiechem
- No nie... ale jak to... nic nie rozumiem... będziesz mnie wychowywał?
- Wychować Cię, to już się chyba nie da... ale będę za Ciebie odpowiedzialny... będziesz u mnie mieszkać, przez te 2 miesiące...
To czego się dowiedziałam, totalnie mnie rozbroiło...
Co było najdziwniejsze... przecież ja go nie znałam... a miałam z nim zamieszkać... miał o mnie dbać, jak o małe dziecko... a między nami jest przecież tylko 5 lat różnicy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz